Duża od samego wyjścia, jak ta zacięta płyta, tylko: hamuj i hamuj! Kiedy nareszcie jest pogoda, jaką kocham! Minus 13 i śnieg! Energia mnie rozpierała! Dopiero dała na luz, jak doszliśmy do lasku. Na krótko, bo od niedawna zamieszkały w nim 3 sarenki, które wszędzie wypatrzę i chcę na nie zapolować, ale Duża mówi, że nie wolno...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shepherd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shepherd. Pokaż wszystkie posty
sobota, 25 stycznia 2014
Zima
Etykiety:
animal,
animals,
dog,
dogs,
gddpost,
german,
germanshepherd,
germanshepherdonline,
gsd,
gsdunleashed,
lovegsd,
mybestfriend,
mydog,
mygsd,
pets,
shepherd,
Sheridan
wtorek, 21 stycznia 2014
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Biedne małe JA
No więc wyszliśmy sobie wczoraj z Dużą na wieczorny spacerek. Ja sobie grzecznie niuchałem, krzaczki i drzewka podlewałem, Duża gadała przez telefon. Mijał czas bardzo miło, gdy Duża dojrzała psa. Owczarka niemieckiego, który podskakiwał do auta (okno było całe otwarte) i ktoś go tam głaskał. Ale, że ja nie za bardzo za psami przepadam, to Duża powiedziała, że musi kończyć i uciekać, bo obcy pies. W tył zwrot ekspresem, odeszliśmy może z 15 metrów. Niestety tamten nas dojrzał. Rzucił się na mnie bez ostrzeżenia. Byłem w kagańcu, więc nie miałem najmniejszej możliwości obrony :( Chciał mnie ugryźć w tylne łapki i ogon. Uciekałem za Dużą, on za mną, a Duża w kółko. z 20 rundek. Ten ONek wpadł w istny szał, nakręcił się tak bardzo, że żadne krzyki na niego nie działały. W końcu Duża zauważyła, że ONek ma smycz! Pamiętajcie, że to wszystko działo się w sekundach. Po chwili paniki włączyła logiczne myślenie.Widziała, że ja się wycofuję, więc nadepnęła na tą jego smycz, a mnie puściła (ja mam flexi 10m, więc mogłem sobie odejść daleko). Przywiązała smycz do balustrady przy śmietnikach (mówiła, że miał futro z mojego ogonka w pysku!! :O ) i już miała dzwonić do odpowiednich służb, ale pojawił się pan, który powiedział, że jest sąsiadem właściciela psa i wszystko widział z balkonu oraz, że właściciel siedzi w aucie pijany. Duża w pierwszej chwili wściekła była i przeszła do ataku, ale po tych wiadomościach trochę się uspokoiła. Pan bał się trochę psa odwiązać i zabrać, ale Dużej to on też nic nie zrobił i jak mu tak powiedziała, to go zabrał. A my poszliśmy do domku. Spacerku odechciało się i mi i Dużej.
Powiem Wam adrenalina podskoczyła, potrzebowałem ponad dwóch godzin, żeby się uspokoić. Dyszałem jak wściekły.
No i powiedzcie, co z tego, że ja mam kaganiec? Gorzej dla mnie, bo nawet nie mam się jak bronić! Choć Dużej przeszło przez myśl, żeby mi go zdjąć, to sobie pomyślała, że wtedy to się zjemy, a tak to ja się wycofywałem i jakoś to ogarnęła. W domku powiedziała mi, że mądry jestem, że tak postąpiłem i tylko dlatego wszystko dobrze się skończyło.
A to już ja po tych wydarzeniach, ale jeszcze nie do końca się uspokoiłem
Powiem Wam adrenalina podskoczyła, potrzebowałem ponad dwóch godzin, żeby się uspokoić. Dyszałem jak wściekły.
No i powiedzcie, co z tego, że ja mam kaganiec? Gorzej dla mnie, bo nawet nie mam się jak bronić! Choć Dużej przeszło przez myśl, żeby mi go zdjąć, to sobie pomyślała, że wtedy to się zjemy, a tak to ja się wycofywałem i jakoś to ogarnęła. W domku powiedziała mi, że mądry jestem, że tak postąpiłem i tylko dlatego wszystko dobrze się skończyło.
A to już ja po tych wydarzeniach, ale jeszcze nie do końca się uspokoiłem
piątek, 3 stycznia 2014
piątek, 20 grudnia 2013
Porządki przed wolnym
czyli HAUUUUU, JAK MNIE TU DAWNO NIE BYŁO!!! :O
Ale mam dla Was dobre wieści. Pewien czas temu udało mi się wreszcie przekonać Dużą, że miejsce porządnego psa jest NA kanapie, a nie obok niej :D Obecnie można mnie zastać tylko w takich pozycjach:
Ale mam dla Was dobre wieści. Pewien czas temu udało mi się wreszcie przekonać Dużą, że miejsce porządnego psa jest NA kanapie, a nie obok niej :D Obecnie można mnie zastać tylko w takich pozycjach:
Ewentualnie jak smakołyki daje to wyglądam tak:
Czaaaasem, czaaaasem leżę też na swoim osobistym wyrku:
poniedziałek, 21 października 2013
Weekend
No więc znowu się szlajaliśmy. Ale ta Duża to jednak dziwna jest. Najpierw mi mówi: prowadź do domku, bo się zgubiliśmy w lesie, a potem stęka i kwiczy, że ją przez chaszcze przeprowadziłem. Doszła do domu? Doszła. No to niech nie marudzi i nie gada, że już mi prowadzić nie da :P 3 godzinki sobie w sobotę spacerowaliśmy! Na szczęście Duża pomyślała i zabrała nam wodę i smakołyki - to drugie tylko dla mnie, oczywiście :P
Do pysia mi w jesiennych kolorach, nie uważacie?
Do pysia mi w jesiennych kolorach, nie uważacie?
A tak sobie odpoczywałem po spacerku:
sobota, 12 października 2013
Ładna pogoda= spacerek!
Nie wiadomo czy będzie jeszcze taka ładna pogoda, więc wykorzystalismy :) Ale powiem Wam, że łapki mnie aż bolą! A Duża to już się w ogóle ledwo rusza, haha :D zrobiliśmy dziś kilometrów :) Był z nami przyjaciel Dużej - M. Narobił mi mnóstwo profesjonalnych fotek :D jako, że z założenia do moich fotek nie używamy photoshopa i innego dziadostwa, to mamy je już na kompie :D Tylko jak zwykle Duża pewnie siebie powycina...
Subskrybuj:
Posty (Atom)















